# Józef Egipski

_Retold by Talerie (talerie.com) from Biblia Jakuba Wujka_ · 15 min read · ages 6+

Sprzedany przez zazdrosnych braci Józef trafia do Egiptu, a po wyjaśnieniu snów faraona zostaje panem całego kraju i gromadzi zboże na lata głodu. Gdy Juda chce zostać niewolnikiem zamiast Beniamina, Józef wyznaje braciom, kim jest, i posyła wozy po ojca, a Jakub słyszy, że jego syn żyje.

---

Jakub mieszkał w Kanaanie, w kraju, w którym jego ojciec żył kiedyś jako przybysz. Miał dwunastu synów. Józef miał szesnaście lat i pasł już owce i kozy razem ze starszymi braćmi. Pewnego razu opowiedział ojcu, że bracia dopuścili się czegoś bardzo złego.

Jakub kochał Józefa bardziej niż pozostałych synów, bo urodził mu się na starość, i sprawił mu wielobarwną szatę. Bracia to widzieli i tak znienawidzili Józefa, że nie potrafili powiedzieć mu dobrego słowa.

Józef miewał sny i opowiadał je braciom.

— Posłuchajcie, co mi się śniło — powiedział raz. — Wiązaliśmy snopy na polu. Nagle mój snop podniósł się i stanął prosto, a wasze snopy otoczyły go i kłaniały mu się.

— Co, chcesz nad nami królować? — zawołali bracia.

Wkrótce Józef miał drugi sen i opowiedział go braciom, a tym razem także ojcu.

— Śniło mi się, że słońce, księżyc i jedenaście gwiazd oddają mi pokłon.

— Co to za sen? — upomniał go ojciec. — Czy ja, twoja matka i twoi bracia mamy ci się kłaniać do ziemi?

Bracia zazdrościli Józefowi coraz bardziej. Ojciec nic więcej nie powiedział, ale zapamiętał jego słowa.

Pewnego dnia bracia pognali stada aż pod Sychem i Jakub posłał tam Józefa, żeby zobaczył, czy u nich wszystko dobrze. Józef wyruszył z doliny Hebronu, ale w Sychem braci nie zastał. Jakiś człowiek powiedział mu, że odeszli do Dotan. Poszedł więc za nimi i tam ich odnalazł.

Bracia zobaczyli go z daleka i zaczęli się naradzać.

— Patrzcie, idzie ten, co ma takie sny — mówili jeden do drugiego. — Zabijmy go i wrzućmy do starej studni. Powiemy, że pożarł go dziki zwierz. Zobaczymy wtedy, co mu przyjdzie z jego snów.

Usłyszał to Ruben i postanowił ocalić Józefa.

— Nie przelewajcie krwi — powiedział. — Wrzućcie go do tej studni na pustkowiu, ale nie podnoście na niego ręki.

Zamierzał później wyciągnąć brata ze studni i odprowadzić go do ojca. Kiedy Józef do nich doszedł, bracia zdarli z niego wielobarwną szatę i wrzucili go do starej studni. Była pusta, bez kropli wody.

Potem usiedli i zabrali się do jedzenia. Wtem ujrzeli karawanę Izmaelitów, którzy jechali z Gileadu do Egiptu. Ich wielbłądy niosły wonne korzenie, żywicę i mirrę.

— Co nam przyjdzie z tego, że zabijemy brata? — odezwał się Juda. — Lepiej sprzedajmy go Izmaelitom, a rąk sobie nie splamimy. Przecież to nasz brat.

Bracia przystali na to. Wyciągnęli Józefa ze studni i sprzedali go za dwadzieścia srebrników, a kupcy zabrali go do Egiptu.

Kiedy Ruben wrócił do studni, chłopca w niej nie było. Z rozpaczy rozdarł szaty.

— Chłopca nie ma! — zawołał do braci. — A ja, gdzie ja się teraz podzieję?

Bracia zabili koźlę, umoczyli szatę Józefa we krwi zwierzęcia i posłali ją ojcu z wiadomością: „Znaleźliśmy to. Zobacz, czy to nie szata twojego syna”.

— To szata mojego syna! — zawołał Jakub. — Dziki zwierz pożarł Józefa!

Rozdarł szaty, przywdział wór pokutny i długo opłakiwał syna. Wszyscy jego synowie i córki próbowali go pocieszać, ale on nie chciał żadnej pociechy.

— W żałobie zejdę do grobu, do mojego syna — powtarzał.

Tymczasem w Egipcie kupił Józefa Potifar, dworzanin faraona i dowódca straży. Bóg był z Józefem i wszystko, czego się podjął, udawało mu się. Potifar to widział i w końcu powierzył mu cały dom i wszystko, co miał. Odtąd Potifarowi wiodło się coraz lepiej, i w domu, i na polach.

Józef był przystojny i miał miłą twarz. Upodobała go sobie żona Potifara i chciała go mieć dla siebie.

— Mój pan powierzył mi wszystko oprócz ciebie, bo jesteś jego żoną — tłumaczył jej Józef. — Jak mógłbym zrobić coś tak złego i zgrzeszyć przeciw Bogu?

Namawiała go tak dzień w dzień, a on dzień w dzień odmawiał. Pewnego dnia, kiedy w domu nie było nikogo ze służby, chwyciła go za płaszcz. Józef zostawił płaszcz w jej ręku i uciekł.

Odrzucona kobieta zawołała domowników. Powiedziała im, że Hebrajczyk przyszedł ją skrzywdzić, a kiedy krzyknęła, uciekł i zostawił u niej płaszcz. To samo kłamstwo powtórzyła mężowi. Potifar uwierzył żonie, bardzo się rozgniewał i kazał wtrącić Józefa do więzienia, w którym trzymano więźniów króla.

Ale Bóg był z Józefem także tam. Naczelnik więzienia polubił go i oddał pod jego opiekę wszystkich więźniów, bo Józefowi wszystko się udawało.

Jakiś czas później podczaszy i piekarz faraona czymś zawinili wobec swojego pana i trafili do tego samego więzienia. Józef im usługiwał. Pewnej nocy każdy z nich miał sen, a rano obaj chodzili bardzo smutni.

— Nie ma nikogo, kto by nam wyjaśnił te sny — skarżyli się.

— Czy to nie Bóg wyjaśnia sny? — powiedział Józef. — Opowiedzcie mi je.

— Widziałem winorośl z trzema gałązkami — zaczął podczaszy. — Ledwie wypuściły pąki, już dojrzały na nich winogrona. Wycisnąłem je do pucharu faraona i podałem mu puchar.

— Trzy gałązki to trzy dni — odpowiedział Józef. — Za trzy dni faraon przywróci cię na urząd i znów będziesz mu podawał puchar. Tylko pamiętaj o mnie, kiedy będzie ci dobrze, i wspomnij o mnie faraonowi. Porwano mnie z mojego kraju, a tutaj wtrącono do lochu, choć nic złego nie zrobiłem.

Piekarz zobaczył, jak mądrze Józef wyjaśnił sen, i też opowiedział swój.

— Niosłem na głowie trzy kosze z mąką — powiedział. — W najwyższym leżały wypieki dla faraona, a ptaki z niego wyjadały.

— Trzy kosze to trzy dni — odpowiedział Józef. — Za trzy dni faraon każe cię powiesić.

Trzeciego dnia faraon obchodził urodziny. Podczaszego przywrócił na urząd, a piekarza kazał powiesić, tak jak przepowiedział Józef. Ale podczaszy, kiedy znów mu się dobrze powodziło, zapomniał o Józefie.

Minęły dwa lata. Pewnej nocy faraonowi przyśniło się, że stoi nad rzeką. Wyszło z niej siedem krów pięknych i tłustych, a za nimi siedem brzydkich i wychudzonych, i te chude zjadły tłuste. Potem przyśnił mu się drugi sen: siedem cienkich, wysuszonych kłosów pochłonęło siedem pełnych. Rano faraon wezwał wszystkich wróżbitów i mędrców Egiptu, ale żaden nie umiał wyjaśnić jego snów.

Wtedy podczaszy przypomniał sobie o Józefie.

— Muszę dziś wyznać swoją winę — powiedział. — Kiedy siedziałem w więzieniu z piekarzem, był tam młody Hebrajczyk. Wyjaśnił nam sny i wszystko stało się tak, jak mówił: ja wróciłem na urząd, a piekarza powieszono.

Faraon natychmiast posłał po Józefa. Wyprowadzono go z lochu, ogolono, przebrano w czyste szaty i postawiono przed królem.

— Słyszałem, że umiesz wyjaśniać sny — powiedział faraon.

— To nie ja, faraonie — odpowiedział Józef. — To Bóg da ci dobrą odpowiedź.

Faraon opowiedział mu oba sny.

— Oba sny znaczą to samo — powiedział Józef. — Bóg pokazał ci, co zamierza uczynić. Siedem tłustych krów i siedem pełnych kłosów to siedem lat urodzaju. Siedem chudych krów i siedem pustych kłosów to siedem lat głodu, który wyniszczy kraj. A że sen przyśnił ci się dwa razy, to znak, że stanie się to na pewno, i to wkrótce.

— Dlatego poszukaj, faraonie, mądrego człowieka i postaw go nad Egiptem — dodał. — Niech przez siedem dobrych lat zbiera piątą część plonów i składa zboże w spichlerzach w miastach. Wtedy kraj nie zginie z głodu.

Ta rada spodobała się faraonowi.

— Skoro Bóg pokazał ci to wszystko, nie ma nikogo mądrzejszego od ciebie — powiedział do Józefa. — Będziesz zarządzał moim domem i cały mój lud będzie słuchał twoich rozkazów. Tylko tronem będę od ciebie wyższy.

Faraon zdjął z palca pierścień i włożył go Józefowi na palec, ubrał go w szaty z cienkiego lnu i zawiesił mu na szyi złoty łańcuch. Kazał wozić go swoim drugim rydwanem, a przed nim wołano, żeby wszyscy się kłaniali. Dał mu też za żonę Asenat, córkę kapłana z Heliopolis. Józef miał wtedy trzydzieści lat.

Przez siedem lat urodzaju Józef gromadził zboże w miastach. Zebrał go tyle, że było go jak piasku w morzu, i nikt już nie umiał go zmierzyć. W tym czasie Asenat urodziła mu dwóch synów, Manassesa i Efraima.

Potem nastało siedem lat głodu, tak jak zapowiedział Józef. Głód panował we wszystkich krajach, ale w Egipcie był chleb. Józef otworzył spichlerze i sprzedawał zboże, a ze wszystkich stron świata przybywali do niego ludzie.

Głód dotarł także do Kanaanu. Kiedy Jakub usłyszał, że w Egipcie można kupić zboże, posłał tam dziesięciu synów. Beniamina, najmłodszego, zatrzymał w domu, bo bał się, że w drodze spotka go coś złego.

Bracia stanęli przed Józefem i pokłonili mu się twarzą do ziemi. Józef od razu ich poznał, ale oni jego nie. Przypomniał sobie swoje sny i mówił do nich surowo, jak do obcych.

— Jesteście szpiegami! — powiedział. — Przyszliście wypatrzyć, gdzie nasz kraj jest bezbronny.

— Nie, panie! — zawołali bracia. — Przyszliśmy tylko kupić żywność. Było nas dwunastu braci, synów jednego ojca z Kanaanu. Najmłodszy został z ojcem, a jednego już nie ma.

— Sprawdzę, czy mówicie prawdę — odparł Józef. — Na życie faraona, nie wyjdziecie stąd, dopóki nie przyjedzie tu wasz najmłodszy brat.

Kazał ich zamknąć na trzy dni. Trzeciego dnia wyprowadził ich z więzienia.

— Jeden z was zostanie tutaj, a reszta niech wiezie zboże do głodujących rodzin — powiedział. — Ale przyprowadźcie do mnie najmłodszego brata, a wtedy uwierzę wam i nie zginiecie.

— Słusznie nas to spotyka — mówili bracia jeden do drugiego. — Widzieliśmy rozpacz naszego brata, kiedy nas błagał, a nie chcieliśmy go słuchać. Dlatego spadło na nas to nieszczęście.

— Czy nie mówiłem wam, żebyście nie krzywdzili chłopca? — odezwał się Ruben. — Nie słuchaliście mnie, a teraz musimy odpowiedzieć za jego krew.

Bracia nie wiedzieli, że Józef ich rozumie, bo rozmawiał z nimi przez tłumacza. Odwrócił się od nich i zapłakał. Potem wrócił, wybrał Symeona i kazał go związać na ich oczach.

Słudzy napełnili worki zbożem, a Józef kazał po kryjomu włożyć każdemu do worka jego pieniądze. Bracia załadowali zboże na osły i ruszyli w drogę. Na postoju jeden z nich rozwiązał worek i zobaczył na wierzchu swoje pieniądze.

— Oddano mi pieniądze! — zawołał.

Wszyscy się przerazili i pytali jeden drugiego: „Co to Bóg nam zrobił?”.

W domu opowiedzieli ojcu, że pan Egiptu wziął ich za szpiegów, zatrzymał Symeona i kazał przywieźć najmłodszego brata. Kiedy wysypywali zboże, każdy znalazł w worku swoje pieniądze. Przestraszyli się wtedy wszyscy, synowie i ojciec.

— Przez was tracę dzieci! — zawołał Jakub. — Józefa nie ma, Symeona trzymają w więzieniu, a teraz chcecie mi zabrać Beniamina!

— Jeśli ci go nie przywiozę, możesz zabić moich dwóch synów — powiedział Ruben.

— Mój syn nie pojedzie z wami — odparł Jakub. — Jego brat nie żyje i tylko on mi został. Gdyby w drodze spotkało go coś złego, wpędzilibyście mnie, siwego starca, z żalu do grobu.

Głód jednak nie ustawał. Kiedy zjedli całe zboże z Egiptu, ojciec znowu chciał posłać synów po żywność.

— Ten człowiek powiedział, że bez najmłodszego brata nie mamy mu się pokazywać — przypomniał Juda. — Puść chłopca ze mną, ojcze, żebyśmy wszyscy przeżyli, my, ty i nasze dzieci. Ja za niego ręczę. Jeśli ci go nie przywiozę, niech na zawsze ciąży na mnie wina wobec ciebie.

— Skoro tak musi być, jedźcie — zgodził się w końcu Jakub. — Zawieźcie temu człowiekowi dary: balsam, miód i migdały. Weźcie podwójne pieniądze, bo te w workach to może była pomyłka. Niech Bóg wszechmogący sprawi, żeby ten człowiek okazał wam łaskę i oddał wam Symeona i Beniamina. A ja zostanę sam, jakbym nie miał dzieci.

Bracia wzięli dary, podwójne pieniądze oraz Beniamina i znowu stanęli przed Józefem. Kiedy Józef zobaczył wśród nich Beniamina, kazał zarządcy swojego domu wprowadzić ich do siebie i przygotować ucztę. Bracia przestraszyli się, że to przez pieniądze z worków i że zrobią z nich niewolników.

— Wysłuchaj nas, panie — prosili zarządcę już przy drzwiach. — Za pierwszym razem znaleźliśmy w workach nasze pieniądze. Przywieźliśmy je z powrotem i nie wiemy, kto je tam włożył.

— Nie bójcie się — odpowiedział zarządca. — To wasz Bóg, Bóg waszego ojca, włożył wam skarb do worków. Wasze pieniądze otrzymałem.

Potem wyprowadził do nich Symeona. W południe przyszedł Józef, a bracia wręczyli mu dary i pokłonili się do ziemi.

— Czy wasz stary ojciec jeszcze żyje? — zapytał życzliwie Józef.

— Twój sługa, nasz ojciec, jest zdrów i żyje — odpowiedzieli i znów skłonili się nisko.

Józef spojrzał na Beniamina, syna swojej matki.

— Niech Bóg będzie dla ciebie łaskawy, mój synu — powiedział.

Tak bardzo wzruszył się na widok brata, że wyszedł szybko do swojej komnaty i tam się rozpłakał. Potem obmył twarz, opanował się i kazał podawać jedzenie. Bracia siedzieli przed nim według wieku, od najstarszego do najmłodszego, i patrzyli na siebie ze zdumieniem. Beniamin dostawał pięć razy więcej jedzenia niż inni.

— Napełnij ich worki zbożem, ile tylko uniosą — polecił potem Józef zarządcy. — Każdemu włóż na wierzch jego pieniądze. A do worka najmłodszego włóż też mój srebrny puchar.

O świcie bracia wyruszyli w drogę razem z osłami. Ledwie wyjechali z miasta, zarządca puścił się za nimi w pogoń.

— Czemu odpłaciliście złem za dobro? — zawołał, kiedy ich dogonił. — Ukradliście puchar, z którego pije mój pan i z którego wróży!

— Twoi słudzy nigdy by czegoś takiego nie zrobili, panie — odpowiedzieli bracia. — Jeśli puchar znajdzie się u któregoś z nas, niech umrze, a reszta zostanie niewolnikami.

— Niech będzie — odparł zarządca. — Ale tylko ten, u kogo się znajdzie, zostanie niewolnikiem.

Bracia szybko zdjęli worki na ziemię i każdy otworzył swój. Zarządca przeszukiwał je kolejno, od najstarszego do najmłodszego. Puchar znalazł się w worku Beniamina.

Z rozpaczy rozdarli szaty. Załadowali osły i wszyscy razem wrócili do miasta. W domu Józefa padli przed nim na ziemię.

— Co mamy powiedzieć, panie? — odezwał się Juda. — Bóg wydobył na jaw winę twoich sług. Wszyscy jesteśmy twoimi niewolnikami.

— Nie daj Boże! — odpowiedział Józef. — Moim niewolnikiem zostanie tylko ten, u którego znaleziono puchar. Wy wracajcie w spokoju do ojca.

Wtedy Juda podszedł bliżej.

— Nie gniewaj się, panie, że twój sługa jeszcze mówi — powiedział. — Nasz ojciec jest stary. Ten chłopiec urodził mu się na starość, a jego rodzony brat nie żyje. Ojciec powiedział nam: „Jeśli zabierzecie i tego, a stanie mu się coś złego, wpędzicie mnie, siwego starca, z żalu do grobu”.

— Życie ojca jest związane z życiem chłopca — ciągnął Juda. — Jeśli wrócę bez niego, ojciec umrze. To ja za niego ręczyłem. Dlatego pozwól, panie, że to ja zostanę twoim niewolnikiem zamiast niego, a chłopiec niech wraca z braćmi. Nie mogę patrzeć na rozpacz ojca.

Józef nie mógł się już dłużej powstrzymywać.

— Wyjdźcie wszyscy! — zawołał do Egipcjan.

Kiedy został sam z braćmi, rozpłakał się tak głośno, że słyszał to cały dwór faraona.

— Jestem Józef! — powiedział. — Czy mój ojciec jeszcze żyje?

Bracia nie mogli wydobyć z siebie słowa, tak bardzo się przelękli.

— Podejdźcie do mnie — poprosił łagodnie Józef.

Podeszli bliżej.

— Jestem Józef, wasz brat, którego sprzedaliście do Egiptu — powiedział. — Ale nie smućcie się i nie wyrzucajcie sobie tego. To Bóg posłał mnie przed wami, żeby ratować życie. Głód trwa już dwa lata i potrwa jeszcze pięć. To nie wy mnie tu przysłaliście, ale Bóg, i uczynił mnie władcą całego Egiptu.

— Wracajcie szybko do ojca — mówił dalej Józef — i powiedzcie mu: „Twój syn Józef żyje i jest panem całego Egiptu. Przyjedź do niego bez zwłoki. Zamieszkasz w krainie Goszen, blisko niego, ze wszystkimi swoimi dziećmi, wnukami i stadami”.

Potem rzucił się Beniaminowi na szyję i płakał, a Beniamin płakał razem z nim. Ucałował wszystkich braci i płakał nad każdym. Dopiero wtedy bracia odważyli się z nim rozmawiać.

Na dworze faraona rozeszła się wieść, że przybyli bracia Józefa, i faraon bardzo się ucieszył. Kazał im wziąć z Egiptu wozy dla żon i dzieci i przywieźć ojca, bo wszystko, co najlepsze w Egipcie, miało być ich.

Józef dał braciom wozy i zapasy na drogę. Każdemu podarował nowe szaty, a Beniaminowi trzysta srebrników i pięć najpiękniejszych szat. Ojcu posłał dziesięć osłów obładowanych dobrami Egiptu i wiele oślic ze zbożem i chlebem.

— Tylko nie kłóćcie się po drodze — powiedział braciom na pożegnanie.

Bracia wrócili do Kanaanu, do ojca.

— Józef żyje! — powiedzieli. — Rządzi całym Egiptem!

Jakub słuchał ich jak ktoś, kto budzi się z ciężkiego snu, i nie chciał wierzyć. Opowiedzieli mu więc po kolei wszystko, co mówił Józef. A kiedy Jakub zobaczył wozy, które syn przysłał, żeby go zabrać, odżył.

— To mi wystarczy — powiedział Jakub. — Mój syn Józef żyje. Pojadę i zobaczę go, zanim umrę.

---

## About this tale

Historia Józefa pochodzi z Biblii: wypełnia ostatnie rozdziały (37–50) Księgi Rodzaju, pierwszej księgi Pisma Świętego, w przekładzie Wujka zatytułowanej „Pierwsze Mojżeszowe”. Kto ją spisał, sam tekst nie podaje. Rozdziały 37 i 39–45 opowiadamy na nowo według Biblii Wujka w warszawskim wydaniu z 1923 roku.

Jakub Wujek tłumaczył z łaciny, dlatego Józef ma u niego szesnaście lat, a w tekście hebrajskim siedemnaście. Warszawskie wydanie z 1923 roku podaje się za przedruk krakowskiego z 1599 roku, choć brak w nim komentarzy Wujka. Na tym wydaniu opierają się obie nasze wersje: „Łagodniejsza”, krótsza, i obszerniejsza „Oryginalna”.

> Jestem Józef!
> Czy mój ojciec jeszcze żyje?
>
> Księga Rodzaju 45,3, Biblia Wujka, 1923: Jamci jest Józeph: jeszczeli żyw ojciec mój?

### Biblia Wujka a nasze opowieści

|  | Biblia Wujka, 1923 | Nasze wersje |
| --- | --- | --- |
| Wiek Józefa | szesnaście lat | szesnaście lat, jak u Wujka |
| Szata od ojca | wzorzysta, w 37,23 także długa | wielobarwna, w „Oryginalnej” długa, z rękawami |
| Kupcy | Madyanitowie i Ismaelici | w „Łagodniejszej” tylko Izmaelici |
| Potifar | „trzebieniec Pharaonów, hetman wojska” | dworzanin faraona i dowódca straży |
| Egipskie imię | „Zbawicielem świata” | tylko w „Oryginalnej”: Zbawca świata |
| Rozdział 38 | Juda i Tamar | pominięty |
| Koniec | kończy się w rozdz. 50 śmiercią Józefa | słowa Jakuba z rozdz. 45 |

### Jak opowiadamy dzieje Józefa

Zaczynamy od Jakuba w Kanaanie i od snów Józefa o snopach i gwiazdach. Bracia postanawiają go zabić. Ruben, żeby go ocalić, namawia ich, by tylko wrzucili go do studni, a Juda radzi sprzedać go kupcom. Józef trafia do Egiptu, do domu Potifara, a stamtąd do więzienia. Faraon wzywa go, żeby wyjaśnił mu sny, i stawia go nad Egiptem. Gdy w czasie głodu bracia przychodzą po zboże, nie poznają Józefa. Kiedy w worku Beniamina znajduje się srebrny puchar, a Juda prosi, żeby to jego zatrzymano w miejsce brata, Józef nie wytrzymuje i mówi: „Jestem Józef!”. Opowieść kończy się na tym, że Jakub postanawia jechać do syna.

W „Łagodniejszej” sceny są zwięźlejsze, lecz żadnej trudnej nie brakuje: zostaje sprzedaż brata za dwadzieścia srebrników, szata umoczona we krwi koźlęcia, powieszony piekarz i kłamstwo żony Potifara, opowiedziane prosto i bez szczegółów. Jeśli czytasz dziecku na głos, możesz mu przy tych scenach zdradzić, że na końcu Józef ucałuje wszystkich braci i zapłacze nad każdym z nich.

### Co dalej i kto jest matką Józefa

Biblia prowadzi tę historię dalej: Jakub przenosi się do Egiptu, spotyka Józefa w Goszen i umiera, a w ostatnim wersecie Księgi Rodzaju umiera sam Józef, mając sto dziesięć lat. Tego w naszych opowieściach nie ma. Księga Wyjścia, z której pochodzi nasza opowieść „Mojżesz i wyjście z Egiptu”, zaczyna się już po śmierci Józefa: w Egipcie rządzi nowy władca, który nie znał Józefa. Między obiema naszymi opowieściami zostają więc rozdziały 46–50.

Matka Józefa nie ma w naszym tekście imienia. Wiadomo tylko, że Beniamin jest jego bratem z tej samej matki. Jej imię pada w Biblii poza naszym fragmentem: w rozdziale 46 Józef i Beniamin są wymienieni jako synowie Racheli, żony Jakuba.

Sources (claims checked against them on 2026-10-31):
- 1923: Księgi Genesis, to jest Pierwsze Mojżeszowe, Biblia, przeł. ks. Jakób Wujek, Warszawa 1923, rozdz. 37 i 39–45 [our source] (https://pl.wikisource.org/wiki/Biblia_Wujka_(1923)/Księga_Rodzaju_(całość))
- Wikidata Q145746 (https://www.wikidata.org/wiki/Q145746)

---

- Read online: https://talerie.com/pl/bajki/jozef-egipski
- Characters: Jakub, Beniamin
- Version: gentler retelling; the longer, more faithful retelling: https://talerie.com/pl/bajki/jozef-egipski-original.md
- Also in: [English](https://talerie.com/en/tales/joseph-and-the-coat-of-many-colors.md), [German](https://talerie.com/de/maerchen/josef-und-seine-brueder.md), [French](https://talerie.com/fr/contes/joseph-et-ses-freres.md), [Spanish](https://talerie.com/es/cuentos/jose-el-sonador.md), [Portuguese](https://talerie.com/pt/contos/jose-do-egito.md), [Czech](https://talerie.com/cs/pohadky/josef-a-jeho-bratri.md)
- Subject (Wikidata): https://www.wikidata.org/wiki/Q145746
- Source: Biblia Jakuba Wujka, wydanie Warszawa 1923: Księga Rodzaju 37, 39–45 (https://pl.wikisource.org/wiki/Biblia_Wujka_(1923)/Księga_Rodzaju_(całość))
- Public-domain basis: Talerie contemporary retelling (CC0 2026), based on: Biblia Jakuba Wujka, wydanie Warszawa 1923: Księga Rodzaju 37, 39–45 — EU anonymous-work rule (+70 passed); translator Jakub Wujek died 1597 (+70 passed); edition published anonymously 1923 (+70 passed)
- License: CC0-1.0 (https://creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/)
