
Piast z Kruszwicy, ubogi, lecz sprawiedliwy człowiek, gości w swoim domu dwóch nieznajomych odprawionych z dworu królewskiego i dzieli się z nimi jedzeniem szykowanym na postrzyżyny syna, a wtedy jedzenie i miód cudownie się mnożą, tak że starcza dla całej wyprawionej później uczty z udziałem króla Popiela. Wieść o tym cudzie sprawia, że lud okrzykuje Piasta władcą wybranym przez Opatrzność, a nieznajomi goście, uznani później za aniołów, znikają bez śladu.
W Kruszwicy nad Gopłem, w czasach gdy panował tam jeszcze król Popiel, żył człowiek imieniem Piast. Był już niemłody, krzepki, o szerokich barkach, i utrzymywał się z niewielkiego kawałka roli oraz z barci w lesie, skąd zbierał miód. Nie miał wielkiego majątku, lecz był człowiekiem prostym, sprawiedliwym i życzliwym każdemu, kto potrzebował pomocy, i hojnym ponad to, na co pozwalał mu skromny dobytek. Taka sama była jego żona, Rzepicha.
Gdy urodził im się jedyny syn, Piast postanowił wyprawić postrzyżyny: dawny obrzęd, podczas którego chłopcu po raz pierwszy strzyże się włosy i nadaje mu się imię. Na tę uroczystość zabił wieprza, nasycił miodem całą kadź i zaprosił krewnych oraz sąsiadów.
Zanim jednak nadszedł dzień uczty, u jego progu stanęli dwaj nieznajomi młodzieńcy w pielgrzymich szatach. Piast dowiedział się, że odprawiono ich z dworu królewskiego z niczym, i bez wahania wprowadził ich do swojego domu. Posadził gości przy stole i postawił przed nimi jedzenie, które szykował na przyszłą ucztę syna.
Wtedy zdarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał. Mięsa na misach zaczęło przybywać, jakby samo się mnożyło, a miód w kadzi wezbrał i przelał się przez brzegi naczynia. Piast patrzył na to ze zdumieniem, a nieznajomi poradzili mu, by przyniósł więcej naczyń i przelał do nich miód. Uczynił tak, lecz miodu wciąż nie ubywało. Ośmielony tym cudem, zaprosił na ucztę nie tylko sąsiadów i przyjaciół, ale i samego króla Popiela z całym jego dworem.
Gdy nadszedł wyznaczony dzień, na podwórze Piasta zjechało się mnóstwo gości, zmęczonych podróżą i mocno głodnych. A skromna spiżarnia gospodarza, uboższego niż niejeden z jego gości, starczyła dla wszystkich: cokolwiek z niej brano, natychmiast pojawiało się na nowo, i tego dnia nikt nie wstał od stołu głodny. Wśród tej obfitości chłopcu ostrzyżono włosy i nadano mu imię, tak jak było postanowione od początku.
Wieść o cudownej uczcie rozeszła się po całej krainie. Ludzie, jednym głosem, zaczęli mówić, że nie przypadek ani ludzka sprawka wyniosły Piasta ponad innych, lecz sama Opatrzność wskazała go na władcę. Wkrótce do jego domu przybyło wielu możnych, prosząc go usilnie, by ujął ster chwiejącego się państwa. Piast długo się wzbraniał, lecz za radą i namową swoich dawnych gości w końcu ustąpił. Tak jak stał, w prostej siermiędze i łapciach z łyka, starsi zaprowadzili go na zamek.
A tamci dwaj wędrowcy, spełniwszy to, po co przyszli, zniknęli bez śladu. Niektórzy mówili potem, że byli to aniołowie, którzy w ten sposób odpłacili biednemu, lecz dobremu człowiekowi za jego jałmużnę i gościnność.
Na nowo opowiedziane przez Talerie, Źródło: Podania i legendy polskie, ruskie i litewskie (otwiera się w nowym oknie)
Licencja: Domena publicznaTen tekst możesz kopiować, zmieniać i wykorzystywać dowolnie. Link do Talerie ucieszy, ale nie jest wymagany.CC0 1.0 (otwiera się w nowym oknie)
