Przejdź do treści
Młoda kobieta w lśniącej sukni stoi o zmierzchu pod kwitnącą leszczyną, a nad nią krążą dwie białe gołębice.

Kopciuszek

Bracia Grimm

8 min czytaniaod 6 lat

Kopciuszek wygarnia popiół i nosi wodę macosze i przyrodnim siostrom, które zrobiły z niej służącą, a codziennie chodzi płakać na grób matki. Gdy złoty pantofelek pasuje tylko na jej stopę, królewicz rozpoznaje w niej dziewczynę z balu, a w drodze do kościoła gołębie odbierają siostrom wzrok za złość i obłudę.


Pewnemu bogatemu człowiekowi zachorowała żona, a gdy poczuła, że zbliża się jej koniec, przywołała do łóżka swoją jedyną córeczkę i powiedziała:

— Drogie dziecko, bądź zawsze dobra i pobożna, a Pan Bóg cię nie opuści. Ja zaś będę patrzeć na ciebie z nieba i będę przy tobie.

Potem zamknęła oczy i odeszła. Dziewczynka chodziła codziennie na grób matki i płakała, a pozostała dobra i pobożna. Zimą śnieg położył na grobie białą chustę, a gdy wiosenne słońce ją ściągnęło, ojciec pojął drugą żonę.

Nowa żona przyprowadziła do domu dwie córki. Twarze miały piękne i białe, ale serca czarne i niedobre. Dla pasierbicy zaczął się zły czas.

— Kto chce jeść chleb, musi na niego zapracować — mówiły. — Precz z nią do kuchni!

Zabrały jej ładne suknie, ubrały ją w szary kitel, a na nogi dały jej drewniane chodaki, śmiejąc się z wystrojonej królewny. Od świtu do nocy nosiła wodę, rozpalała ogień, gotowała i prała, a siostry wysypywały jej groch i soczewicę do popiołu, żeby musiała wybierać ziarno po ziarnie. Spała nie w łóżku, tylko przy palenisku w popiele, a że zawsze była od niego umorusana, nazwały ją Kopciuszkiem.

Dziewczyna w szarej sukni klęczy przy kominku, szorując okopcony kocioł, a w progu stoją dwie wystrojone siostry, patrząc na nią z pogardą.

Kiedy ojciec wybierał się na jarmark, zapytał pasierbice, co im przywieźć.

— Piękne suknie — powiedziała jedna.

— Perły i drogie kamienie — druga.

— A ty, Kopciuszku? — zapytał.

— Ojcze, ułam dla mnie pierwszą gałązkę, która strąci ci kapelusz w drodze do domu.

Kupił pasierbicom suknie, perły i kamienie, a gdy wracał konno przez zielone zarośla, gałązka leszczyny strąciła mu kapelusz. Ułamał ją i przywiózł Kopciuszkowi. Kopciuszek podziękował, zasadził gałązkę na grobie matki i płakał przy tym tak bardzo, że łzy podlały ziemię. Wyrosło z niej piękne drzewko. Kopciuszek przychodził pod nie trzy razy dziennie, płakał i modlił się, a biały ptak przylatywał na gałąź i zrzucał dziewczynie to, czego sobie życzyła.

Potem król wyprawił trzydniową ucztę i zaprosił wszystkie piękne panny w kraju, żeby jego syn wybrał sobie żonę. Przyrodnie siostry zawołały Kopciuszka.

— Uczesz nas i wyczyść nam trzewiki — powiedziały. — Idziemy na bal na królewskim zamku.

Kopciuszek zrobił, co kazały, ale płakał, bo sam chciał iść na tańce, i poprosił macochę o pozwolenie.

— Ty, Kopciuszku? — powiedziała macocha. — Siedzisz w kurzu i sadzy, nie masz ani sukni, ani trzewików, a chcesz tańczyć!

Ale dziewczyna prosiła i prosiła, aż macocha powiedziała:

— Wysypałam ci do popiołu miskę soczewicy. Jeśli wybierzesz ją w dwie godziny, pójdziesz z nami.

Kopciuszek wyszedł tylnymi drzwiami do ogrodu i zawołał:

Gołąbki moje, turkaweczki,i wy, ptaszki spod nieba,chodźcie mi pomóc przebierać:dobre do garnuszka,złe do brzuszka.

Przez kuchenne okno wleciały dwa białe gołąbki, za nimi turkawki, a na koniec wszystkie ptaki pod niebem, i obsiadły popiół. Zaczęły: puk, puk, puk, puk, i zanim minęła godzina, dobre ziarna leżały w misce, a ptaki wyfrunęły z powrotem.

Dziewczyna klęczy przy kominku z drewnianą miską w dłoniach, a przez okno wlatują gołębie i wybierają ziarna z kopca popiołu przy palenisku.

Kopciuszek zaniósł miskę macosze, ale ona powiedziała:

— Nie masz sukni i nie umiesz tańczyć, wyśmieją cię tylko. Wybierz mi z popiołu dwie miski soczewicy w godzinę, to pójdziesz z nami.

„Tego już na pewno nie zdoła zrobić”, pomyślała przy tym.

Ledwie wysypała soczewicę, Kopciuszek wyszedł tylnymi drzwiami do ogrodu i zawołał:

Gołąbki moje, turkaweczki,i wy, ptaszki spod nieba,chodźcie mi pomóc przebierać:dobre do garnuszka,złe do brzuszka.

I znowu zleciały się gołąbki, turkawki i wszystkie ptaki pod niebem, a zanim minęło pół godziny, dobre ziarna leżały w obu miskach. Kopciuszek zaniósł je macosze, ale ona powiedziała:

— Nic ci to nie pomoże. Nie pójdziesz z nami, bo nie masz sukni i nie umiesz tańczyć. Musiałybyśmy się ciebie wstydzić.

Potem odwróciła się plecami i pospieszyła na zamek z dumnymi córkami.

Gdy w domu nie było już nikogo, Kopciuszek poszedł na grób matki, pod leszczynę, i zawołał:

Drzewko, drzewko, otrząśnij się,złotem i srebrem obsyp mnie.

Ptak zrzucił jej suknię ze złota i srebra oraz pantofelki wyszywane jedwabiem i srebrem. Dziewczyna prędko się ubrała i poszła na bal. Siostry i macocha jej nie poznały; myślały, że to obca królewna, tak pięknie wyglądała w złotej sukni, a Kopciuszek przecież siedzi w domu i wybiera soczewicę z popiołu. Królewicz wziął ją za rękę i tańczył tylko z nią, a gdy ktoś inny chciał ją prosić do tańca, mówił:

— To moja tancerka.

Dziewczyna w błękitno-złotej sukni tańczy z ciemnowłosym królewiczem w rozświetlonej świecami sali, a wokół nich wirują w parach inni tancerze.

Tańczyła aż do wieczora, a potem chciała już do domu.

— Pójdę z tobą i cię odprowadzę — powiedział królewicz, bo chciał zobaczyć, czyja jest ta piękna panna.

Ale wymknęła mu się i wskoczyła do gołębnika, a królewicz powiedział o tym jej ojcu. „Czyżby to był Kopciuszek?”, pomyślał gospodarz. Kazał przynieść siekierę i rozbił gołębnik na dwoje, ale nikogo w nim nie było. Kopciuszek zdążył bowiem zeskoczyć z tyłu, oddać ptakowi suknię i usiąść w szarym kitelku przy popiele.

Nazajutrz, gdy wszyscy znowu wyszli, Kopciuszek poszedł pod leszczynę i powiedział:

Drzewko, drzewko, otrząśnij się,złotem i srebrem obsyp mnie.

Tym razem ptak zrzucił jej suknię jeszcze wspanialszą niż poprzedniego dnia i wszyscy na balu zdumieli się jej urodą. Królewicz czekał, aż przyjdzie, i tańczył tylko z nią, a gdy inni prosili ją do tańca, mówił:

— To moja tancerka.

Wieczorem poszedł za nią, żeby zobaczyć, do którego domu wchodzi, ale umknęła mu do ogrodu i wspięła się zwinnie jak wiewiórka na wysoką gruszę.

— Obca panna mi się wymknęła — powiedział królewicz jej ojcu. — Zdaje mi się, że wskoczyła na to drzewo.

„Czyżby to był Kopciuszek?”, pomyślał ojciec. Kazał przynieść siekierę i ściął gruszę, ale nikogo na niej nie było. Dziewczyna zeskoczyła bowiem z drugiej strony, oddała ptakowi suknię i wróciła w szarym kitelku do popiołu.

Trzeciego dnia, gdy wszyscy wyszli, Kopciuszek znowu poszedł na grób matki i powiedział do drzewka:

Drzewko, drzewko, otrząśnij się,złotem i srebrem obsyp mnie.

Teraz ptak zrzucił jej najwspanialszą suknię ze wszystkich, a pantofelki były całe ze złota. Gdy przyszła w niej na bal, wszyscy oniemieli ze zdumienia. Królewicz tańczył tylko z nią, a gdy ktoś ją prosił do tańca, mówił:

— To moja tancerka.

Wieczorem umknęła tak prędko, że nie zdołał nadążyć. Ale użył podstępu i kazał wysmarować schody smołą, więc gdy zbiegała na dół, został na nich jej lewy pantofelek, mały i cały ze złota.

Dziewczyna w lśniącej sukni ucieka nocą po kamiennych schodach, oglądając się za siebie, a jej złoty pantofelek grzęźnie w smole na stopniu.

Rano poszedł z nim do gospodarza.

— Żadna inna nie zostanie moją żoną, tylko ta, na której stopę pasuje ten złoty pantofelek.

Obie siostry ucieszyły się, bo miały ładne stopy. Starsza poszła z pantofelkiem do komory, a matka stała przy niej. Starsza nie mogła jednak wsunąć w niego dużego palca, więc matka podała jej nóż.

— Odetnij ten palec. Gdy zostaniesz królową, nie będziesz już chodzić pieszo.

Dziewczyna zrobiła, co kazała matka, zacisnęła zęby i wyszła w pantofelku do królewicza, a on posadził ją na konia jako narzeczoną i odjechał. Musieli jednak minąć grób, gdzie na leszczynie siedziały dwa gołąbki, i te zawołały:

Gruchu, gru, gruchu, gru,krew w trzewiczku tu!Trzewiczek za ciasny,prawdziwa panna młoda siedzi w domu.

Królewicz spojrzał w dół i zobaczył, że pantofelek jest czerwony od krwi. Zawrócił konia, odwiózł fałszywą narzeczoną do domu i kazał przymierzyć pantofelek drugiej siostrze.

Ta bez trudu wsunęła w niego palce, ale pięta była za duża. Matka znowu podała jej nóż.

— Odetnij kawałek pięty. Gdy zostaniesz królową, nie będziesz już chodzić pieszo.

Zrobiła, co kazała matka, zacisnęła zęby i wyszła w pantofelku do królewicza, a on posadził ją na konia i odjechał. Gdy mijali leszczynę, gołąbki zawołały:

Gruchu, gru, gruchu, gru,krew w trzewiczku tu!Trzewiczek za ciasny,prawdziwa panna młoda siedzi w domu.

Spojrzał w dół i zobaczył, że i ten pantofelek jest czerwony. Zawrócił konia i odwiózł fałszywą narzeczoną do domu.

— To także nie ta właściwa — powiedział. — Czy nie macie innej córki?

— Nie — odparł gospodarz. — Został jeszcze po mojej zmarłej żonie mały, zabiedzony Kopciuszek. To niemożliwe, żeby to była ta panna.

Królewicz kazał go zawołać, ale macocha odpowiedziała:

— Ach nie, to dziecko jest o wiele za brudne, nie może się pokazać.

Królewicz jednak nalegał. Kopciuszek umył ręce i twarz i ukłonił się przed nim, a on podał mu złoty pantofelek. Kopciuszek usiadł na stołku, wysunął stopę z ciężkiego drewniaka i wsunął ją w pantofelek, a ten pasował jak ulany. A gdy dziewczyna wyprostowała się, królewicz poznał w niej piękną tancerkę i zawołał:

— To jest ta właściwa panna młoda!

Dziewczyna w szarej sukni siedzi na stołku i sama wsuwa stopę w złoty pantofelek, a królewicz stoi z pustymi rękami; w progu patrzą macocha i siostra.

Macocha i obie siostry zbladły ze złości, on jednak posadził Kopciuszka na konia i odjechał z nią. A gdy mijali leszczynę, dwa białe gołąbki zawołały:

Gruchu, gru, gruchu, gru,krwi ani kropli tu!Trzewiczek w sam raz,prawdziwą pannę młodą wiezie do domu.

A potem sfrunęły oba i usiadły Kopciuszkowi na ramionach, jeden z prawej, drugi z lewej, i już tam zostały.

Na wesele przyszły fałszywe siostry, żeby się przypochlebić i mieć udział w szczęściu Kopciuszka. Ale kiedy państwo młodzi szli do kościoła, a potem kiedy z niego wracali, gołębie wymierzyły siostrom karę i odebrały im wzrok. Za swoją złość i fałsz obie pozostały ślepe do końca życia.

Opowiedziała na nowo Talerie, źródło: Kinder- und Hausmärchen (otwiera się w nowym oknie)Licencja: Domena publiczna

Podobne bajki

Baba Jaga

5 min czytaniaod 6 lat

O tej bajce

Kopciuszka w tej postaci spisali bracia Grimm. Baśń trafiła do ich Kinder- und Haus-Märchen, wydanych w Berlinie w 1812 roku: tom pierwszy, nr 21. Nie podali, od kogo ją usłyszeli; w uwagach napisali tylko, że należy do najbardziej znanych i opowiada się ją wszędzie. Charles Perrault wydał swoją „Cendrillon” już w 1697 roku.

W pierwszym wydaniu Kopciuszek musi wracać z balu przed północą, a siostry nie ponoszą żadnej kary. W 1819 roku bracia przerobili baśń na podstawie trzech opowieści z Hesji i dodali gałązkę leszczyny od ojca oraz oślepienie sióstr. Opowiadamy ją według wydania z 1857 roku, siódmego i ostatniego, które bracia przygotowali sami.

Kopciuszek u braci Grimm (1857) i u Perraulta (1697)

Bracia Grimm (1857)Perrault (1697)
Pomocleszczyna na grobie matki, biały ptak, gołębiewróżka chrzestna
Powóznie ma, Kopciuszek idzie pieszodynia, sześć myszy, szczur, sześć jaszczurek
Baluczta trwająca trzy dnidwa bale
Powrótbez terminu, tańczy do wieczoramusi wrócić przed północą
Pantofelekzłoty, zostaje na schodach wysmarowanych smołąszklany
Stopy sióstrstarsza odcina palec, młodsza kawałek piętyprzymierzają, ale stopa nie wchodzi
Zakończeniegołębie oślepiają siostrywybacza siostrom i wydaje je za panów z dworu
Pokaż więcej
Drzewko, drzewko, otrząśnij się,złotem i srebrem obsyp mnie.
Bracia Grimm, 1857: Bäumchen, rüttel dich und schüttel dich / wirf Gold und Silber über mich.

Co znajdziesz w naszym tekście

Wracając z jarmarku, ojciec przywozi gałązkę leszczyny, która strąciła mu kapelusz, a Kopciuszek sadzi ją na grobie matki. Z drzewka biały ptak zrzuca dziewczynie suknie. Na co dzień siostry wysypują jej do popiołu groch i soczewicę, a przed balem macocha każe jej wybrać z popiołu soczewicę, najpierw jedną miskę, potem dwie; pomagają jej gołębie i inne ptaki. Nie ma tu wróżki, dyni ani północy, a pantofelek jest złoty i przykleja się do schodów, które królewicz kazał wysmarować smołą.

Mamy tę baśń w dwóch wersjach, krótszej „Łagodniejszej” i dłuższej „Oryginalnej”; obie opowiedzieliśmy na nowo według tekstu z 1857 roku. W obu macocha podaje swoim córkom nóż, starsza odcina sobie palec, młodsza kawałek pięty, a gołębie wołają, że w trzewiczku jest krew. W „Oryginalnej” gołębie na weselu wydziobują każdej z sióstr jedno oko w drodze do kościoła, a drugie przy wyjściu. „Łagodniejsza” mówi tylko, że gołębie odebrały im wzrok. Jeśli czytasz dziecku na głos, warto znać te sceny wcześniej.

Pokrewne opowieści i jedna pomyłka

Już w 1812 roku Grimmowie wspomnieli, że znają polską wersję pod tytułem „Kopciuszek”, a imię wywiedli od słowa „kopeć”, czyli sadza, dym. Bolte i Polívka przytaczają też „La gatta Cennerentola” Basilego: tam bohaterka sadzi daktylowiec, który ojciec przywiózł jej z Sardynii, a drzewko daje jej suknie, powóz i służbę. Grimmowie uznali tę wersję za nieporównanie piękniejszą od baśni Perraulta. Bolte i Polívka przywołują również starożytną opowieść o kobiecie imieniem Rhodope, której but orzeł upuścił na kolana Psametyka, a ten kazał szukać właścicielki w całym Egipcie, by się z nią ożenić.

Nie myl Kopciuszka z „Panią Zimą”. Tam też jest pasierbica, a leniwa córka wraca do domu oblana smołą, ale to osobna baśń Grimmów, nie inna wersja tej samej.

Źródła

Dawne wydania

Dane sprawdziliśmy w tych źródłach 14 października 2026.

Kolorowanki do wydruku

Gdzie jeszcze znajdziesz tę bajkę