Przejdź do treści
Samotna kamienna wieża stoi na wysepce pośród jeziora o zmierzchu, a ku niej płynie przez szuwary ciemna ławica myszy.

Legenda o królu Popielu

Lucjan Siemieński

3 min czytania8–14 lat

Młody król Popiel, rządzony przez żonę z Niemiec, razem z nią zwabił swoich stryjów udawaną chorobą i otruł ich winem, a ich ciała kazał wrzucić do jeziora Gopło zamiast pochować. Z tych ciał wzięły się niezliczone myszy, które zapędziły Popiela z rodziną do wieży na Gople i już nigdy stamtąd nie wyszli.


Nad jeziorem Gopło, w Kruszwicy, zmarł kiedyś stary król Popiel. Na jego miejsce, za zgodą stryjów, wybrano jego syna, młodszego Popiela. Ludzie nazywali go Chwostkiem, bo miał rzadkie włosy i rzadką brodę, a tak mówiono też o kimś lekkomyślnym i rozrzutnym. Był wtedy jeszcze chłopcem, więc krajem rządzili nie tyle on, ile jego stryjowie.

Gdy dorósł, stryjowie znaleźli mu żonę z Niemiec. Popiel pokochał ją tak mocno, że to ona zaczęła rządzić dworem, a nie on. Oboje nie dbali o nic prócz uczt i tańców, i tak mijały im dni jeden za drugim w zabawie.

Widząc to, stryjowie upominali Popiela, żeby porzucił hulanki i wziął się do rządzenia krajem. Upominali też jego żonę. — Dlatego właśnie daliśmy cię naszemu synowcowi za żonę — mówili do niej — licząc, że ty, jako mądrzejsza, powstrzymasz go od tych zbytków.

Ale ona bała się czegoś innego. Bała się, że zniecierpliwieni stryjowie odsuną kiedyś jej synów od dziedzictwa i oddadzą władzę komuś z siebie. Namówiła więc męża na podstęp: miał udawać, że umiera.

Popiel położył się do łoża i rozesłał po kraju wieści, że jest bliski śmierci. Prosił, żeby wszyscy stryjowie zjechali się do niego, bo chce przed nimi spisać testament. Zjechali się i zastali go bladego i cichego. Uwierzyli, że to już jego ostatnie dni, i pocieszali go, jak umieli. Popiel powierzył im żonę i dzieci, a po całym dworze rozległ się płacz, bo wszyscy myśleli, że żegnają swojego pana.

Pod wieczór poprosił stryjów, żeby zostali przy nim, usiedli i zjedli z nim, i wypili ostatni raz razem. Przyniesiono kubki. Popiel wypił pierwszy, z kubka bez trucizny, żeby nikt niczego się nie domyślił, a stryjom podano wino zatrute. Kiedy wszyscy się już napili, udał, że jest zmęczony i chce spać, i poprosił, żeby go zostawili samego. Stryjowie życzyli mu zdrowia i wrócili na noc do swoich kwater.

Jeszcze tej samej nocy trucizna dopełniła swojego dzieła i wszyscy stryjowie pomarli.

Gdy żona Popiela usłyszała o ich śmierci, powiedziała, że to bogowie ukarali ich za złe zamiary, i nie pozwoliła ich pochować, tylko kazała wrzucić ich ciała do jeziora Gopło.

Wtedy z tych ciał wzięła się niezliczona ilość myszy, tak wielka, że słudzy nie mogli ich odpędzić ani ogniem, ani bronią. Myszy szły prosto na Popiela, na jego żonę i na jego synów. Cała rodzina uciekała przed nimi, aż schroniła się w wieży na jeziorze Gopło, w zamku w Kruszwicy. Ale i tam myszy je dopadły. Z tej wieży już nikt z nich nie wyszedł.

Od tamtej pory ludzie w Kruszwicy nazywają tę wieżę nad wodą Mysią Wieżą, a legendę o dumnym Popielu i o karze, jaka go spotkała, opowiadają sobie do dziś.

Na nowo opowiedziane przez Talerie, Źródło: Podania i legendy polskie, ruskie i litewskie (otwiera się w nowym oknie)

Licencja: Domena publiczna