Przejdź do treści
Samotna kamienna wieża stoi na wysepce pośród jeziora o zmierzchu, a ku niej płynie przez szuwary ciemna ławica myszy.

Król Popiel

Lucjan Siemieński

4 min czytaniaod 8 lat

Młody król Popiel z Kruszwicy za namową żony udaje śmiertelnie chorego i częstuje stryjów trunkiem, do którego wlano truciznę, a królowa każe wrzucić ich ciała do jeziora. Z ciał stryjów rodzą się myszy, które ścigają Popiela, jego żonę i synów aż na jezioro Gopło, a w końcu dopadają ich w zamku w Kruszwicy i zjadają.


Dawno temu, kiedy nad jeziorem Gopło stał gród Kruszwica, umarł stary król Popiel. Na jego miejsce wybrano syna, także Popiela. Stało się to za zgodą stryjów młodego księcia.

Ludzie przezywali go Chostkiem, bo broda i włosy rosły mu rzadko. Był jeszcze chłopcem, więc tak naprawdę krajem rządzili stryjowie, a nie on.

Kiedy Popiel dorósł, stryjowie dali mu za żonę księżniczkę z niemieckiego kraju. Tak bardzo zawładnęła sercem męża, że wkrótce to ona rządziła zamiast niego.

Odtąd na zamku ciągle grała muzyka. Król i królowa tańczyli i ucztowali od rana do nocy, a o kraj nikt się nie troszczył.

Młody król z krótką brodą i królowa z długim ciemnym warkoczem tańczą przy ogniu w drewnianej sali, a przy stołach ucztują i piją roześmiani dworzanie.

Stryjowie patrzyli na to z niepokojem. W końcu przyszli do bratanka i zaczęli go upominać.

— Dość już tych zabaw — powiedział najstarszy z nich. — Jesteś królem. Zajmij się krajem i pomyśl, jak nim dobrze rządzić.

Potem zwrócili się do królowej.

— Daliśmy cię naszemu bratankowi za żonę, bo liczyliśmy, że jesteś od niego mądrzejsza. Miałaś go powstrzymywać od tych hulanek, a nie w nich pomagać.

Królowa wysłuchała ich w milczeniu, ale w sercu poczuła strach. „A jeśli stryjowie odbiorą nam koronę?”, pomyślała. „Mogą pominąć i mojego męża, i moich synów, a królem obrać kogoś spośród siebie”.

Tej nocy szepnęła mężowi swój plan. Popiel zgodził się na wszystko, bo we wszystkim jej słuchał.

Nazajutrz król położył się do łóżka i udawał, że jest śmiertelnie chory. Posłał gońców do wszystkich stryjów z prośbą, żeby przyjechali, bo chce przy nich ogłosić swoją ostatnią wolę.

Stryjowie przyjechali od razu. Usiedli przy łóżku bratanka i próbowali go pocieszać. On zaś słabym głosem powierzał im żonę i dzieci, prosząc, by się nimi zaopiekowali. Na całym dworze płakano.

Blady król o krótkich, rzadkich włosach leży w łóżku z zamkniętymi oczami. Obok siedzą dwaj siwobrodzi stryjowie z twarzami w dłoniach, a dwórki płaczą.

Pod wieczór król odezwał się znowu.

— Zostańcie ze mną jeszcze trochę. Zjedzcie i wypijcie ze mną, jak dawniej.

Służba wniosła jadło i kubki z trunkiem. Popiel pierwszy podniósł swój kubek i wypił, więc nikt niczego nie podejrzewał. W jego kubku był jednak czysty trunek, a do kubków stryjów wlano truciznę.

Stryjowie pili po kolei, jeden po drugim. Popiel uważał tylko na to, żeby żadnemu nie zrobiło się słabo przy nim. Gdy wszyscy wypili, westchnął, że jest bardzo zmęczony i chce zasnąć, i poprosił, żeby już poszli.

Stryjowie wstali, życzyli mu zdrowia i rozeszli się tam, gdzie mieli nocować.

Tam trucizna zaczęła działać. Stryjów ogarnął wielki ból i wkrótce wszyscy umarli.

Rano wieść o ich śmierci obiegła cały zamek. Królowa wyszła do dworzan z wysoko podniesioną głową.

— To bogowie ich pokarali — oznajmiła. — Widocznie knuli przeciwko nam coś złego.

Nie pozwoliła pochować stryjów. Kazała wrzucić ich ciała do jeziora.

I wtedy stało się coś, czego nikt się nie spodziewał. Z ciał pomordowanych stryjów zaczęły rodzić się myszy. Najpierw kilka, potem dziesiątki, a w końcu całe mrowie, szare i nieprzeliczone.

Myszy wyszły z wody, wdarły się do zamku i rzuciły się na Popiela, jego żonę i synów.

Słudzy próbowali je odpędzić. Rozpalali ogień, sięgali po miecze i włócznie, ale nic nie pomagało. Myszy wciąż przybywało.

Popiel zabrał więc żonę i synów do łodzi i odpłynął na jezioro. Ale myszy płynęły za nimi. Dokądkolwiek uciekali, wszędzie ich doganiały.

Król wiosłuje w małej łodzi, a królowa tuli dwóch synów. Za nimi, spod drewnianej palisady grodu, zbiega do wody gromada myszy.

W końcu dopadły ich w zamku w Kruszwicy i zjadły Popiela, jego żonę i synów. Tak spotkała ich kara za to, co zrobili stryjom.

Mieszkańcy Kruszwicy opowiadają jeszcze inaczej. Mówią, że Popiel, chcąc się schronić przed myszami, kazał zrobić wielką szklaną kulę. Zamknął się w niej z żoną i dziećmi i kazał puścić ją na jezioro Gopło.

Ale i to nie pomogło. Myszy przegryzły szkło i zjadły Popiela. A starą wieżę nad Gopłem, w której według podania myszy dopadły króla, ludzie do dziś nazywają Mysią Wieżą.

Opowiedziała na nowo Talerie, źródło: Podania i legendy polskie, ruskie i litewskie (otwiera się w nowym oknie)Licencja: Domena publiczna