Przejdź do treści
Złotowłosa dziewczynka zagląda szeroko otwartymi oczami do kuchni leśnej chatki, gdzie parują trzy drewniane miski owsianki.

Złotowłosa i trzy misie

Flora Annie Steel

5 min czytaniaod 3 lat

Złotowłosa wchodzi do pustego domku trzech misiów, zjada owsiankę z najmniejszej miski, wysiaduje dziurę w małym krzesełku i zasypia w łóżeczku. Budzi ją cieniutki głosik Małego Misia, więc Złotowłosa wdrapuje się na parapet otwartego okna i skacze w trawę, a trzy misie nigdy więcej jej nie widzą.


Dawno temu w środku lasu stał mały domek, a mieszkały w nim trzy misie. Jeden był ogromny i wszyscy mówili na niego Wielki Miś. Drugi nie był ani duży, ani mały, więc nazywał się Średni Miś. A trzeci był całkiem malutki i wołano na niego Mały Miś.

Każdy miś miał swoją miskę na owsiankę: wielką miskę dla Wielkiego Misia, średnią miskę dla Średniego Misia i malutką miseczkę dla Małego Misia. Każdy miał też swoje krzesło: wielkie krzesło dla Wielkiego Misia, średnie krzesło dla Średniego Misia i małe krzesełko dla Małego Misia. I każdy miał swoje łóżko: wielkie łóżko dla Wielkiego Misia, średnie łóżko dla Średniego Misia i małe łóżeczko dla Małego Misia.

Pewnego ranka misie ugotowały owsiankę i nalały ją do misek. Owsianka była jeszcze gorąca, a misie były grzeczne i dobrze wychowane, więc nie chciały sobie poparzyć języków. Wyszły na spacer do lasu i czekały, aż śniadanie wystygnie.

Trzy misie w ludzkich ubraniach opuszczają słomiany domek i idą gęsiego leśną ścieżką w głąb lasu, dwa większe wsparte na laskach.

Właśnie wtedy koło domku przechodziła dziewczynka o włosach jasnych jak słońce. Wszyscy nazywali ją Złotowłosą. Mieszkała po drugiej stronie lasu, a mama posłała ją tego ranka z ważnym poleceniem. Złotowłosa zajrzała jednak w okno, a potem przyłożyła oko do dziurki od klucza, bo grzeczną dziewczynką wcale nie była.

W domku nie było nikogo. Nacisnęła klamkę i drzwi ustąpiły, bo misie nikomu nie robiły krzywdy i nie przyszło im nawet do głowy, że ktoś mógłby zrobić krzywdę im samym. Gdyby Złotowłosa umiała się zachować, poczekałaby na gospodarzy, a oni pewnie zaprosiliby ją na śniadanie, bo misie były trochę mrukliwe, jak to misie, ale bardzo gościnne. Ona jednak weszła do środka i poczęstowała się sama.

Najpierw spróbowała owsianki Wielkiego Misia, ale ta była o wiele za gorąca. Potem spróbowała owsianki Średniego Misia, ale ta była o wiele za zimna. Wreszcie zajrzała do miseczki Małego Misia. Ta owsianka nie była ani za gorąca, ani za zimna, tylko w sam raz, i tak Złotowłosej smakowała, że zjadła wszystko do ostatniej łyżki.

Potem poczuła się zmęczona, bo zamiast biec tam, gdzie ją posłano, przez pół poranka goniła motyle. Usiadła na krześle Wielkiego Misia, ale ono było o wiele za twarde. Przesiadła się na krzesło Średniego Misia, ale ono było o wiele za miękkie. Wreszcie usiadła na krzesełku Małego Misia i ono nie było ani za twarde, ani za miękkie, tylko w sam raz. Rozsiadła się wygodnie i siedziała na nim tak długo, aż siedzenie pękło, a ona wylądowała na podłodze. Rozzłościło ją to okropnie, bo łatwo wpadała w złość.

Jasnowłosa dziewczynka z otwartymi ustami spada w tył znad małego krzesełka, którego siedzenie pęka i sypie drzazgami.

Skoro już koniecznie chciała odpocząć, weszła po schodach do sypialni, w której spały trzy misie. Położyła się na łóżku Wielkiego Misia, ale ono było o wiele za wysokie w głowach. Położyła się na łóżku Średniego Misia, ale ono było o wiele za wysokie w nogach. Wreszcie położyła się w łóżeczku Małego Misia i ono nie było ani za wysokie w głowach, ani za wysokie w nogach, tylko w sam raz. Złotowłosa otuliła się kołdrą i zasnęła głęboko.

Tymczasem misie uznały, że owsianka już wystygła, i wróciły do domu na śniadanie. Nieuważna Złotowłosa zostawiła łyżkę Wielkiego Misia wbitą w owsiankę.

— Ktoś jadł z mojej miski! — zahuczał Wielki Miś grubym, burkliwym głosem.

Średni Miś spojrzał na swoją miskę, a w niej także sterczała łyżka.

— Ktoś jadł z mojej miski! — mruknął Średni Miś średnim głosem.

Wtedy Mały Miś zajrzał do swojej miseczki. Łyżka leżała w środku, ale owsianki nie było już ani odrobiny.

— Ktoś jadł z mojej miseczki i wszystko zjadł! — pisnął Mały Miś cieniutkim głosikiem.

Misie zrozumiały, że ktoś był w ich domu, i zaczęły się rozglądać. Nieuważna Złotowłosa nie poprawiła twardej poduszki na krześle Wielkiego Misia.

— Ktoś siedział na moim krześle! — zahuczał Wielki Miś grubym, burkliwym głosem.

A miękką poduszkę na krześle Średniego Misia zostawiła całą wygniecioną.

— Ktoś siedział na moim krześle! — mruknął Średni Miś średnim głosem.

A kiedy Mały Miś spojrzał na swoje krzesełko, w siedzeniu ziała dziura.

— Ktoś siedział na moim krzesełku i wysiedział w nim dziurę! — pisnął Mały Miś cieniutkim głosikiem.

Misie pomyślały, że trzeba poszukać dalej, i weszły po schodach do sypialni. Poduszka Wielkiego Misia była zsunięta ze swojego miejsca.

— Ktoś spał w moim łóżku! — zahuczał Wielki Miś grubym, burkliwym głosem.

Kołdra Średniego Misia też nie leżała tam, gdzie powinna.

— Ktoś spał w moim łóżku! — mruknął Średni Miś średnim głosem.

A kiedy Mały Miś podszedł do swojego łóżeczka, kołdra leżała na swoim miejscu i poduszka leżała na swoim miejscu. Tylko na poduszce leżała złota głowa Złotowłosej, a ta z pewnością nie była na swoim miejscu.

Dziewczynka śpi w małym łóżku w porannym świetle z okna, mały miś pochyla się nad nią, a dwa większe misie patrzą od progu sypialni.

— Ktoś spał w moim łóżeczku i jeszcze tu śpi! — pisnął Mały Miś cieniutkim głosikiem.

Złotowłosa słyszała przez sen gruby, burkliwy głos Wielkiego Misia, ale spała tak mocno, że wydał jej się szumem wiatru albo dalekim grzmotem. Słyszała też średni głos Średniego Misia, lecz to było tak, jakby ktoś mówił do niej we śnie. Kiedy jednak usłyszała cieniutki głosik Małego Misia, taki ostry i taki piskliwy, obudziła się w jednej chwili.

Dziewczynka przekłada nogę przez parapet otwartego okna oplecionego bluszczem, ogląda się szeroko otwartymi oczami, za oknem korony drzew.

Zerwała się, zobaczyła trzy misie po jednej stronie łóżeczka i wyskoczyła z drugiej. Okno w sypialni było otwarte, bo misie były porządne i co rano po wstaniu otwierały je na oścież. Przestraszona Złotowłosa wdrapała się na parapet i skoczyła prosto w trawę. Czy pobiegła w las i tam zabłądziła, czy trafiła do domu i dostała burę za to, że nie posłuchała mamy, tego nikt nie wie. Trzy misie nigdy więcej jej nie zobaczyły.

Na nowo opowiedziane przez Talerie, Źródło: English Fairy Tales (otwiera się w nowym oknie)

Licencja: Domena publiczna