Przejdź do treści
Księżniczka w koszuli nocnej czuwa bezsennie na szczycie niebotycznego stosu materacy i pierzyn przy zasłoniętym oknie.

Księżniczka na ziarnku grochu

Hans Christian Andersen

2 min czytaniaod 4 lat

Książę szuka żony, ale o żadnej ze spotkanych księżniczek nie umie powiedzieć, czy jest prawdziwa. Stara królowa kładzie pod dwadzieścia materacy i dwadzieścia pierzyn jedno ziarnko grochu, a gdy rano księżniczka skarży się na twarde posłanie, książę bierze ją za żonę i ziarnko trafia do gabinetu osobliwości.


Był sobie raz książę, który chciał się ożenić. Ale nie z byle kim: jego żoną miała zostać prawdziwa księżniczka.

Ruszył więc w świat, żeby taką znaleźć. Księżniczek spotykał wszędzie mnóstwo, tylko nigdy nie mógł się przekonać, czy są prawdziwe. Zawsze coś było nie tak, jak trzeba.

Wrócił do domu i chodził smutny, bo tak bardzo pragnął prawdziwej księżniczki.

Pewnego wieczoru nadciągnęła straszna burza. Błyskało się i grzmiało, deszcz lał jak z cebra, aż strach było wyjrzeć za okno.

Nagle ktoś zapukał do miejskiej bramy, a stary król poszedł otworzyć.

Przed bramą stała księżniczka. Boże drogi, jak ona wyglądała po tym deszczu i po tej niepogodzie! Woda spływała jej z włosów i z sukni, wlewała się w czubki bucików i wylewała z powrotem przy piętach.

Przy otwartej bramie miasta w nocnej ulewie stoi przemoknięta dziewczyna w postrzępionej sukni, stary król w koronie unosi latarnię, obok stoi starsza kobieta.

A mimo to powiedziała, że jest prawdziwą księżniczką.

„Zaraz się o tym przekonamy”, pomyślała stara królowa.

Nie zdradziła się jednak ani słowem. Poszła do sypialni, zdjęła z łóżka całą pościel i na gołym dnie położyła jedno ziarnko grochu.

Starsza kobieta w białym czepcu stoi z opuszczonymi rękami przy łóżku bez pościeli i patrzy na samotne zielone ziarnko na gołych deskach, za nią płonie świeca.

Potem przyniosła dwadzieścia materacy i ułożyła je na ziarnku, a na materacach jeszcze dwadzieścia puchowych pierzyn.

Na takim posłaniu księżniczka miała przespać całą noc.

Rano zapytano ją, jak jej się spało.

— Okropnie! — odpowiedziała księżniczka. — Prawie oka nie zmrużyłam. Sama nie wiem, co było w tym łóżku, ale leżałam na czymś twardym i jestem teraz cała posiniaczona. To straszne!

Dziewczyna w szarej pelerynie wyciąga nad drewnianym stołem przedramię z fioletowym siniakiem, a stary król w koronie i starsza kobieta pochylają się nad nim.

Wtedy wszyscy zrozumieli, że mają przed sobą prawdziwą księżniczkę. Poczuła przecież ziarnko grochu przez dwadzieścia materacy i dwadzieścia puchowych pierzyn. Nikt na świecie nie jest tak wrażliwy jak prawdziwa księżniczka.

Książę wziął ją za żonę, bo teraz już wiedział, że ma prawdziwą księżniczkę.

A ziarnko grochu trafiło do królewskiego gabinetu osobliwości, gdzie można je oglądać do dziś, o ile nikt go stamtąd nie ukradł.

Widzisz? To najprawdziwsza historia.

Opowiedziała na nowo Talerie, źródło: Prindsessen paa Ærten (otwiera się w nowym oknie)Licencja: Domena publiczna