Przejdź do treści
W kopalni oświetlonej pochodniami klęczący górnik unosi rozbitą bryłę soli ze złotym pierścieniem w środku. Kinga w welonie pochyla się nad nią wśród górników.

Legenda o świętej Kindze

Cecylia Niewiadomska

2 min czytania od 4 lat

Przed wyjazdem do Krakowa, do męża, księcia Bolesława, Kinga może poprosić ojca o wszystko. Nie chce złota ani klejnotów: prosi o górę soli i wrzuca pierścień w głąb węgierskiej kopalni.


Święta Kinga była córką węgierskiego króla Beli. Kiedy wydano ją za mąż za Bolesława Wstydliwego, księcia krakowskiego, przyszła pora pożegnać rodzinny dom i wyruszyć do Krakowa.

Przed podróżą ojciec wezwał ją do siebie.

— Co chcesz zabrać ze sobą, moja córko? — zapytał. — Powiedz tylko, a dostaniesz wszystko, o co poprosisz.

— Ojcze — odpowiedziała Kinga — nie proszę o złoto ani o klejnoty. Daruj mi górę soli. Ludzie w kraju, do którego jadę, nie mają jej wcale.

Król Bela w koronie siedzi w kamiennej komnacie, a Kinga w niebieskim płaszczu unosi dłoń przed otwartą szkatułą pełną złota i pereł.

— Wybierz więc sama, którą chcesz zabrać — odparł król Bela.

Poszła więc Kinga do węgierskiej kopalni soli. Stanęła nad szybem kopalni, zdjęła z palca pierścień i wrzuciła go w głąb. Był to znak, że właśnie tę górę soli bierze ze sobą.

Kinga stoi sama na trawiastym wzgórzu o zmierzchu i wrzuca złoty pierścień do szybu obitego deskami. Obok stoi drewniany kołowrót z liną i wiadro.

Potem wyruszyła w drogę. Kiedy dotarła do Krakowa, powiedziała:

— Ojciec dał mi górę soli. Trzeba jej teraz poszukać w ziemi.

I zaczęły się poszukiwania. Z Węgier sprowadzono najlepszych górników. Kopali i badali ziemię w wielu miejscach, szukali długo i cierpliwie, aż wreszcie natrafili na pokłady soli koło miasteczka Bochni, a potem także koło Wieliczki.

Czterej górnicy pracują przy drewnianym szybie na łące pod miasteczkiem: jeden kopie kilofem, dwaj kręcą kołowrotem, czwarty z uśmiechem ogląda bryłę skały.

Kinga bardzo się ucieszyła. Często odwiedzała kopalnię i z ciekawością przyglądała się, jak pracują górnicy.

Podobno pewnego dnia, akurat kiedy przy nich stała, jeden z górników z wielkim trudem odłupał od skalnej ściany twardą bryłę soli. Uderzył w nią młotem, żeby rozbić ją na mniejsze kawałki, i nagle w środku coś zabłysło. Był to pierścień Kingi, ten sam, który wrzuciła kiedyś do kopalni na Węgrzech.

— Cud! — zawołali wszyscy na ten widok.

Potem razem z Kingą uklękli i dziękowali Panu Bogu za tak wyraźny znak łaski.

Tak mówi legenda. Prawdą jest jednak, że za panowania księcia Bolesława, pewnie dzięki staraniom Kingi, znaleziono w Polsce sól. Stała się wielkim bogactwem kraju. Przez ponad siedemset lat wydobywano ją w Wieliczce, w jednej z najstarszych i największych kopalni soli w Europie.

Jak oceniasz tę legendę?

Opowiedziała na nowo Talerie, źródło: Legendy, podania i obrazki historyczne (otwiera się w nowym oknie) Domena publiczna