Przejdź do treści
Dziewczyna w czerwonym sarafanie i białej chustce biegnie ścieżką wśród brzóz, ściskając grzebień i ręcznik, a nad lasem leci za nią Baba Jaga w moździerzu.

Baba Jaga

Aleksandr Afanasjew

5 min czytaniaod 6 lat

Macocha posyła pasierbicę do swojej siostry po igłę i nici, a tą siostrą okazuje się Baba Jaga, która chce zjeść dziewczynę na śniadanie. Dzięki ręcznikowi i grzebieniowi od kota dziewczyna ucieka do domu i opowiada wszystko ojcu, a ojciec w gniewie karze niegodziwą żonę i odtąd żyje z córką spokojnie i dostatnio.


Dawno, dawno temu żył sobie pewien człowiek. Zmarła mu żona, więc ożenił się po raz drugi. Z pierwszego małżeństwa miał córkę, młodą dziewczynę, której macocha od początku nie znosiła. Biła ją i wciąż myślała, jak by się jej pozbyć na zawsze.

Pewnego dnia ojciec wyjechał w jakichś sprawach, a macocha zawołała pasierbicę.

— Idź do mojej siostry, twojej cioci — powiedziała. — Poproś ją o igłę i nici, żeby ci uszyć koszulę.

Tylko że ta ciocia była Babą Jagą. Dziewczyna nie była jednak głupia i najpierw poszła do swojej prawdziwej cioci.

— Dzień dobry, ciociu!

— Dzień dobry, kochanie! Co cię do mnie sprowadza?

— Mama posyła mnie do swojej siostry po igłę i nici, żeby uszyć mi koszulę.

Ciocia od razu wiedziała, do kogo dziewczyna idzie, i powiedziała jej, co ma robić.

— Rośnie tam brzoza, która będzie chciała cię smagnąć gałęzią po oczach, a ty przewiąż ją wstążką. Są tam drzwi, które będą skrzypieć i trzaskać, a ty nasmaruj im zawiasy olejem. Są psy, które będą chciały cię rozszarpać, a ty rzuć im te bułki. Jest też kot, który będzie chciał wydrapać ci oczy, a ty daj mu kawałek słoniny.

W drewnianej izbie ciotka w niebieskim sarafanie wskazuje dziewczynie stół, a na nim czerwoną wstążkę, gliniany dzbanek, trzy bułki i słoninę w płótnie.

Dziewczyna szła i szła, aż doszła na miejsce. Stała tam chatka, a w środku siedziała przy krosnach i tkała Baba Jaga, Kościana Noga.

— Dzień dobry, ciociu — powiedziała dziewczyna.

— Dzień dobry, kochanie — odpowiedziała Baba Jaga.

— Mama posyła mnie do cioci po igłę i nici, żeby uszyć mi koszulę.

— Dobrze, dobrze. Usiądź sobie i tkaj trochę, a ja tymczasem poszukam.

Dziewczyna usiadła przy krosnach, a Baba Jaga wyszła przed chatkę i rzekła do służącej:

— Napal w łaźni i umyj moją siostrzenicę, tylko pilnuj jej dobrze. Zjem ją sobie na śniadanie.

Dziewczyna siedziała ni żywa, ni martwa ze strachu. Po chwili zaczęła błagać służącą:

— Siostrzyczko kochana, zamiast palić drewno, polej je wodą, a wodę do łaźni noś w sitku.

I dała jej w podarunku chusteczkę.

Baba Jaga odczekała chwilę, a potem podeszła do okna i zawołała:

— Tkasz, siostrzenico? Tkasz, moja miła?

— Tkam, ciociu kochana, tkam.

Baba Jaga odeszła, a dziewczyna dała kotu kawałek słoniny i zapytała:

— Czy nie ma stąd żadnej ucieczki?

— Masz tu grzebień i ręcznik — powiedział kot. — Bierz je i uciekaj. Baba Jaga ruszy w pogoń, a ty przykładaj ucho do ziemi. Kiedy usłyszysz, że jest już blisko, rzuć najpierw ręcznik, a zrobi się z niego szeroka, szeroka rzeka. A jeśli Baba Jaga przeprawi się przez rzekę i znowu będzie cię doganiać, przyłóż ucho do ziemi jeszcze raz, a kiedy usłyszysz, że jest blisko, rzuć grzebień. Wyrośnie z niego gęsty, gęsty las, przez który już się nie przedrze.

Dziewczyna wzięła ręcznik i grzebień i uciekła. Psy chciały ją rozszarpać, ale rzuciła im bułki i puściły ją wolno. Drzwi już miały zatrzasnąć się z hukiem, ale nasmarowała im zawiasy olejem i wypuściły ją. Brzoza chciała smagnąć ją po oczach, ale dziewczyna przewiązała ją wstążką i brzoza ją przepuściła.

Tymczasem kot usiadł przy krosnach i zabrał się do roboty. Utkać wiele nie utkał, za to wszystko poplątał. Baba Jaga podeszła do okna i zawołała:

— Tkasz, siostrzenico? Tkasz, moja miła?

— Tkam, ciociu kochana, tkam — odmruknął kot grubym głosem.

Szary pręgowany kot siedzi na ławie przy krosnach i plącze nici, a przez okno chatki zagląda siwowłosa Baba Jaga z haczykowatym nosem.

Baba Jaga wpadła do chatki i zobaczyła, że dziewczyny nie ma. Rzuciła się na kota, biła go i krzyczała, czemu nie wydrapał dziewczynie oczu.

— Tyle lat ci służę, a nie dałaś mi nawet kostki — odparł kot. — A ona dała mi słoniny.

Wtedy Baba Jaga napadła na psy, na drzwi, na brzozę i na służącą, i wszystkim się dostało.

— Tyle lat ci służymy, a nie rzuciłaś nam nawet przypalonej skórki chleba — powiedziały psy. — A ona dała nam bułki.

— Tyle lat ci służymy, a nie polałaś nam zawiasów nawet kroplą wody — powiedziały drzwi. — A ona nasmarowała nas olejem.

— Tyle lat ci służę, a nie przewiązałaś mnie nawet nitką — powiedziała brzoza. — A ona przewiązała mnie wstążką.

— Tyle lat ci służę, a nie dałaś mi nawet szmatki — powiedziała służąca. — A ona dała mi chusteczkę.

Baba Jaga, Kościana Noga, wskoczyła czym prędzej do moździerza i poleciała w pogoń. Tłuczkiem go popędzała, a miotłą zamiatała za sobą ślady.

Dziewczyna przyłożyła ucho do ziemi i usłyszała, że Baba Jaga jest już blisko. Rzuciła więc ręcznik i zrobiła się z niego szeroka, szeroka rzeka. Baba Jaga stanęła nad brzegiem i aż zgrzytnęła zębami ze złości. Wróciła do domu po swoje woły i przygnała je nad rzekę. Woły wypiły całą wodę do ostatniej kropli, a Baba Jaga znów ruszyła w pogoń.

Rozzłoszczona Baba Jaga z miotłą w rękach stoi obok drewnianego moździerza nad szeroką rzeką, z której piją wodę dwa woły.

Dziewczyna jeszcze raz przyłożyła ucho do ziemi, a kiedy usłyszała, że Baba Jaga jest blisko, rzuciła grzebień. Natychmiast wyrósł przed nią las, tak gęsty, że ani rusz przejść. Baba Jaga zaczęła go przegryzać, ale choć gryzła i gryzła, przejść nie zdołała. Musiała zawrócić do domu.

Tymczasem ojciec wrócił z drogi.

— Gdzie moja córka? — zapytał.

— Poszła do cioci — odpowiedziała macocha.

Niedługo potem do domu przybiegła sama dziewczyna.

— Gdzie byłaś? — zapytał ojciec.

— Ach, tatusiu! Mama posłała mnie do cioci po igłę i nici, żeby uszyć mi koszulę. Ale ta ciocia to Baba Jaga i chciała mnie zjeść!

— A jak ci się udało uciec, córeczko?

Dziewczyna opowiedziała mu wszystko po kolei.

Dziewczynka w białej chustce opowiada coś brodatemu ojcu przy drewnianym stole. Pali się lampa naftowa, a w tle stoi duży gliniany piec.

Kiedy ojciec wysłuchał całej historii, wpadł w straszny gniew. Chwycił strzelbę i zastrzelił swoją niegodziwą żonę. A on i córka żyli odtąd spokojnie i dostatnio, i wszystko im się szczęściło.

Opowiedziała na nowo Talerie, źródło: Russian Fairy Tales (otwiera się w nowym oknie)Licencja: Domena publiczna