Przejdź do treści
Rumiana okrągła bułeczka z uśmiechniętą buzią toczy się leśną drogą wśród brzóz, obok przystaje ruda lisica, a w oddali stoi chata kryta strzechą.

Kołobok

Konstantin Uszynski

3 min czytania od 3 lat

Kołobok, okrągła bułeczka upieczona przez babkę, stacza się z okna i rusza drogą przed siebie. Wkrótce wychodzi mu naprzeciw zając, który chce go zjeść, a Kołobok ma dla niego tylko piosenkę.


Żył sobie raz dziadek z babką. Pewnego dnia zachciało się dziadkowi czegoś dobrego i poprosił żonę o okrągłą bułeczkę.

— Upiecz mi, babko, kołobok.

— A z czego mam go upiec? — westchnęła babka. — Mąki już nie ma.

— Ech, babko — odparł dziadek. — Pozamiataj w spichlerzu, poskrob w skrzyniach, to się trochę uzbiera.

Babka tak zrobiła. Pozamiatała, poskrobała i zebrała ze dwie garści mąki. Zarobiła ciasto na śmietanie, ulepiła z niego kulkę, usmażyła ją w maśle i położyła na oknie, żeby wystygła.

Kołobkowi znudziło się tak leżeć. Potoczył się z okna na przyzbę, z przyzby na trawę, z trawy na drogę, a potem drogą przed siebie, coraz dalej od chaty.

Dziadek i babka w chustce wychylają się z okna drewnianej chaty krytej strzechą, a uśmiechnięty Kołobok toczy się po trawie pod oknem w stronę drogi.

Toczył się Kołobok drogą, toczył, aż tu wyszedł mu naprzeciw zając.

— Kołobku, Kołobku, zaraz cię zjem!

— Nie jedz mnie, zającu — odpowiedział Kołobok. — Posłuchaj lepiej, jaką piosenkę ci zaśpiewam.

Zając nadstawił uszu, a Kołobok zaśpiewał:

Jestem Kołobok, Kołobok! Ze spichlerza wymieciony, ze skrzyni wyskrobany, na śmietanie miesiony, w piecu przypiekany, na okienku studzony. Od dziadka uciekłem, od babki uciekłem, od ciebie, zającu, uciec to żadna sztuka!

I potoczył się dalej, tyle go zając widział.

Toczył się Kołobok ścieżką do lasu, toczył, aż tu wyszedł mu naprzeciw szary wilk.

— Kołobku, Kołobku, zaraz cię zjem!

— Nie jedz mnie, szary wilku — odpowiedział Kołobok. — Zaśpiewam ci piosenkę.

I zaśpiewał:

Jestem Kołobok, Kołobok! Ze spichlerza wymieciony, ze skrzyni wyskrobany, na śmietanie miesiony, w piecu przypiekany, na okienku studzony. Od dziadka uciekłem, od babki uciekłem, od zająca uciekłem, od ciebie, szary wilku, uciec to żadna sztuka!

I potoczył się dalej, tyle go wilk widział.

Toczył się Kołobok przez las, toczył, aż tu nadszedł niedźwiedź. Przedzierał się przez zarośla, łamał chrust, aż trzeszczało, i przyginał krzaki do ziemi.

Wielki brunatny niedźwiedź przedziera się przez zarośla w ciemnym lesie, a na ścieżce przed nim spokojnie stoi mały uśmiechnięty Kołobok w smudze światła.

— Kołobku, Kołobku, zaraz cię zjem!

— Gdzie tam tobie, krzywonoga niezdaro, mnie zjeść! — zawołał Kołobok. — Posłuchaj lepiej mojej piosenki.

Kołobok zaczął śpiewać, a niedźwiedź słuchał z rozdziawioną paszczą:

Jestem Kołobok, Kołobok! Ze spichlerza wymieciony, ze skrzyni wyskrobany, na śmietanie miesiony, w piecu przypiekany, na okienku studzony. Od dziadka uciekłem, od babki uciekłem, od zająca uciekłem, od wilka uciekłem, od ciebie, niedźwiedziu, ucieknę bez trudu!

I potoczył się dalej, a niedźwiedź mógł tylko za nim popatrzeć.

Toczył się Kołobok, toczył, aż tu wyszła mu naprzeciw lisica.

— Witaj, Kołobku! — przywitała go lisica. — Jaki ty śliczny, jaki rumiany!

Ucieszył się Kołobok, że go pochwalono, i zaśpiewał swoją piosenkę:

Jestem Kołobok, Kołobok! Ze spichlerza wymieciony, ze skrzyni wyskrobany, na śmietanie miesiony, w piecu przypiekany, na okienku studzony. Od dziadka uciekłem, od babki uciekłem, od zająca uciekłem, od wilka uciekłem, od niedźwiedzia uciekłem, od ciebie, lisico, uciec to żadna sztuka!

A lisica słuchała i po cichutku przysuwała się coraz bliżej i bliżej.

— Piękna piosenka — powiedziała lisica. — Tylko widzisz, gołąbku, kłopot w tym, że zestarzałam się i słabo słyszę. Usiądź mi na pyszczku i zaśpiewaj jeszcze raz.

Lisica z przymkniętymi oczami chytrze się uśmiecha, a Kołobok siedzi na czubku jej pyszczka i z otwartą buzią śpiewa wśród trawy i brzóz.

Kołobkowi bardzo pochlebiło, że piosenka tak się lisicy spodobała. Wskoczył jej na pyszczek i zaczął: „Jestem Kołobok, Kołobok!…”. A lisica kłap! i zjadła Kołobka.

Jak oceniasz tę bajkę?

Opowiedziała na nowo Talerie, źródło: Родное слово (otwiera się w nowym oknie) Domena publiczna