
Kołobok
3 min czytania od 3 lat talerie.com/pl/bajki/kolobok
Kołobok, okrągła bułeczka upieczona przez babkę, stacza się z okna i rusza drogą przed siebie. Wkrótce wychodzi mu naprzeciw zając, który chce go zjeść, a Kołobok ma dla niego tylko piosenkę.
Żył sobie raz dziadek z babką. Pewnego dnia zachciało się dziadkowi czegoś dobrego i poprosił żonę o okrągłą bułeczkę.
— Upiecz mi, babko, kołobok.
— A z czego mam go upiec? — westchnęła babka. — Mąki już nie ma.
— Ech, babko — odparł dziadek. — Pozamiataj w spichlerzu, poskrob w skrzyniach, to się trochę uzbiera.
Babka tak zrobiła. Pozamiatała, poskrobała i zebrała ze dwie garści mąki. Zarobiła ciasto na śmietanie, ulepiła z niego kulkę, usmażyła ją w maśle i położyła na oknie, żeby wystygła.
Kołobkowi znudziło się tak leżeć. Potoczył się z okna na przyzbę, z przyzby na trawę, z trawy na drogę, a potem drogą przed siebie, coraz dalej od chaty.

Toczył się Kołobok drogą, toczył, aż tu wyszedł mu naprzeciw zając.
— Kołobku, Kołobku, zaraz cię zjem!
— Nie jedz mnie, zającu — odpowiedział Kołobok. — Posłuchaj lepiej, jaką piosenkę ci zaśpiewam.
Zając nadstawił uszu, a Kołobok zaśpiewał:
Jestem Kołobok, Kołobok! Ze spichlerza wymieciony, ze skrzyni wyskrobany, na śmietanie miesiony, w piecu przypiekany, na okienku studzony. Od dziadka uciekłem, od babki uciekłem, od ciebie, zającu, uciec to żadna sztuka!
I potoczył się dalej, tyle go zając widział.
Toczył się Kołobok ścieżką do lasu, toczył, aż tu wyszedł mu naprzeciw szary wilk.
— Kołobku, Kołobku, zaraz cię zjem!
— Nie jedz mnie, szary wilku — odpowiedział Kołobok. — Zaśpiewam ci piosenkę.
I zaśpiewał:
Jestem Kołobok, Kołobok! Ze spichlerza wymieciony, ze skrzyni wyskrobany, na śmietanie miesiony, w piecu przypiekany, na okienku studzony. Od dziadka uciekłem, od babki uciekłem, od zająca uciekłem, od ciebie, szary wilku, uciec to żadna sztuka!
I potoczył się dalej, tyle go wilk widział.
Toczył się Kołobok przez las, toczył, aż tu nadszedł niedźwiedź. Przedzierał się przez zarośla, łamał chrust, aż trzeszczało, i przyginał krzaki do ziemi.

— Kołobku, Kołobku, zaraz cię zjem!
— Gdzie tam tobie, krzywonoga niezdaro, mnie zjeść! — zawołał Kołobok. — Posłuchaj lepiej mojej piosenki.
Kołobok zaczął śpiewać, a niedźwiedź słuchał z rozdziawioną paszczą:
Jestem Kołobok, Kołobok! Ze spichlerza wymieciony, ze skrzyni wyskrobany, na śmietanie miesiony, w piecu przypiekany, na okienku studzony. Od dziadka uciekłem, od babki uciekłem, od zająca uciekłem, od wilka uciekłem, od ciebie, niedźwiedziu, ucieknę bez trudu!
I potoczył się dalej, a niedźwiedź mógł tylko za nim popatrzeć.
Toczył się Kołobok, toczył, aż tu wyszła mu naprzeciw lisica.
— Witaj, Kołobku! — przywitała go lisica. — Jaki ty śliczny, jaki rumiany!
Ucieszył się Kołobok, że go pochwalono, i zaśpiewał swoją piosenkę:
Jestem Kołobok, Kołobok! Ze spichlerza wymieciony, ze skrzyni wyskrobany, na śmietanie miesiony, w piecu przypiekany, na okienku studzony. Od dziadka uciekłem, od babki uciekłem, od zająca uciekłem, od wilka uciekłem, od niedźwiedzia uciekłem, od ciebie, lisico, uciec to żadna sztuka!
A lisica słuchała i po cichutku przysuwała się coraz bliżej i bliżej.
— Piękna piosenka — powiedziała lisica. — Tylko widzisz, gołąbku, kłopot w tym, że zestarzałam się i słabo słyszę. Usiądź mi na pyszczku i zaśpiewaj jeszcze raz.

Kołobkowi bardzo pochlebiło, że piosenka tak się lisicy spodobała. Wskoczył jej na pyszczek i zaczął: „Jestem Kołobok, Kołobok!…”. A lisica kłap! i zjadła Kołobka.
Opowiedziała na nowo Talerie, źródło: Родное слово (otwiera się w nowym oknie) Domena publiczna Ten tekst możesz kopiować, zmieniać i wykorzystywać dowolnie. Link do Talerie nas ucieszy, ale nie jest wymagany. CC0 1.0 (otwiera się w nowym oknie)

